niedziela, 30 czerwca 2013

motto brydżowe

Seniorzy z chęcią uczestniczą w zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku, najczęściej są to zajęcia językowe (króluje angielski) ale coraz większa popularnością cieszy się brydż. I tak to na jednym z UTW trafiliśmy za fajną i zgraną paczkę chcącą właśnie pograć w brydża, doskonaląc przy tym swoje umiejętności. Spotkałem tam trochę znanych ( za czasów młodości) nazwisk i odświeżyłem stare znajomości. Kupiliśmy pudełka do organizacji turniejów brydża sportowego. Gdy zakupiliśmy jeszcze i bidding-boxy (kasety licytacyjne), turnieje nabrały charakteru profesjonalnego. Gramy w sali języka angielskiego, i padł pomysł wymyślenia motto dla naszej grupy. Dla zabawy- ostatecznie angielski wszyscy albo choć trochę znają, albo się uczą- mile widziana wersja angielska. Ja napisałem oczywiście limeryk:
To win is not a glory
To lose is not a shame
If you are busy
Just take it easy
It’s only a game

Po polsku mogłoby to zabrzmieć jakoś tak:
Zwycięzcy niech się nie chełpią
Niech się nie trapią przegrani
I niechaj brydż Cię cieszy
Nawet gdy partner zgrzeszy
Wszak to tylko gra, kochani.

czwartek, 16 maja 2013

rycerzy trzech


rozbrykałem się. cykle artykułów do Świata Brydża tak spodobały się, że piszę teraz nowy cykl do miesięcznika Brydż. grafomania czystej wody, ale podobno inni też tak mają.

W stanicy w Chreptiowie

Rycerzy trzech…

Ketling, Wołodyjowski, Zagłoba, grało w stanicy w Chreptiowie w brydża. Pan Muszalski ostatnio narzekał na wzrok- nie trafiał już tak łatwo jaskółki w locie- toteż miejsce czwartego zajął srogi Luśnia.
Nie byłoby o czym pisać gdyby nie takie rozdanie:

rozdanie dośc typowe.


Onufry Zagłoba z pozycji S otworzył 1cc, a pan Michał Wołodyjowski chwilę się zawahał.
Co zalicytujesz, Michałku?- zapytała Basia, wdzięcznie zaglądając mu ciekawskimi oczętami przez ramię.
Na razie spasuję- powiedział groźnie imć Pan Michał.
Pan Ketling podniósł kiery do dwóch a Zagłoba, mając oczywiste nadwyżki, nie zawahał się przed końcówką.
Wist karowy zabił i nie mając na razie pomysłu na dalszą grą, odwrócił w karo. Trzecie karo przebił, wszedł atutem w stół i przebił ostatnie karo. Zagrał jeszcze raz atu i przebił trefla w ręku.

Teraz zawahał się. Przypomniał sobie początek licytacji i wahanie Pana Michała. Powodem mogła być tylko chęć wśliźnięcia się do licytacji- niechybnie odzywką 1 pp. I z chytrym uśmiechem położył na stole kartę, a pan Muszalski pomyślał, że musi chyba pójść do okulisty, bo niedowidzi.
Na stole leżała Dama pik! Pan Michał zabił i odwrócił dziesiątką, a Srogi Luśnia po wzięciu lewy musiał wyjść alibo pod podwójny renons, alibo z komnaty.
Pan Zagłoba jak zwykle tryumfował. Musisz uważać gdy grasz przeciwko mnie, panie Michale- rzucił- bom nader niebezpieczny przeciwnik, nie tylko na szable!
Melduję posłusznie- Srogi Luśnia ośmielił się zabrać głos- że jakby Pan Komendant zawistował w pika, to nawet Pan Zagłoba nic by nie wskórał.
Spójrz no Luśnia, czy nie masz co do roboty- komendant Wołodyjowski groźnie ruszył wąsikami.
Ano mam- Srogi Luśnia wstał z miejsca- muszę nabić Afrykę na Secam.
Mówiłem ci Luśnia, młocie jeden, że nie Afrykę ino Azję i nie na Secam ino na Pal!- sprostował Zagłoba.
No i widzicie Waszmościowie z kim muszę pracować- skonkludował rezolutnie pan Wołodyjowski. Szable w dłoń, mości panowie. Hej, szable w dłoń!!

sobota, 11 maja 2013

Szczyrk

Szczyrk

Nie ma sensu już jeżdżenie do Zakopca- oznajmił mi kiedyś we wczesnych latach 60’ mój kolega Paweł. Mam miejsce, mówię Ci, cudo. Tani i pusty wyciąg, piękne trasy, warunki śniegowe fantastyczne. Ta miejscowość to Szczyrk.
Sprawdzić nie zawadzi i w następnej przerwie międzysemestralnej, w lutym wybraliśmy się we trójkę- z Pawłem i Wróblem, do Szczyrku. Opowieści nie były ani na jotę przesadzone, i tak to Szczyrk zastąpił na długie lata Zakopane. I poznaliśmy Szczyrk jak własną kieszeń.
Bardzo się też ucieszyłem, gdy dostałem zaproszenie do Szczyrku na Mistrzostwa Polski Inżynierów. W brydżu oczywiście. Inżynierowie naród niegłupi, w brydża dobrze gra duży odsetek, a chęć startu zadeklarowali zawodowcy ligowi. Ekipa stworzona na te Mistrzostwa optymalna, i stwarzająca nadzieje na niezły wynik. I rzeczywiście. Wicemistrzostwo Polski tuż za pierwszoligowym Elektromontażem Rzeszów to sukces. Największą wszelako frajdą było zejście rano do miasta i spacer po Szczyrku. Przypomnienie sobie starych kątów (o, tu była remiza i- zaskoczenie- dziś też jest). Wyciąg ten sam, choć frekwencja nie ta. No i czas. To se ne wrati.

czwartek, 2 maja 2013

solenizantka

Na UTW na Żoliborzu uroczystość. Najstarsza (czynna) słuchaczka Uniwersytetu skończyła 90 lat. A jest nią moja mama. Ma opasłe kajeciki z takich przedmiotów jak Historia czy Geografia, ale najwytrwalsza jest w językach. Chodzi do grupy zaawansowanej angielskiego a z francuskiego (!) zrezygnowała. Ze względu na poziom. Nie tylko ona zresztą, grupa się rozpadła i teraz mama zbiera swoje dawne koleżanki z grupy i w domu kontynuują dokształt. Nic dziwnego- z wykształcenia jest romanistką.



90 lat. Sama mówi ze ludzie tak długo nie żyją.

piątek, 5 kwietnia 2013

Co to znaczy „parada”

Działalność brydżowa rozrasta się. Teraz np. okazało się ze nasi dobrzy przyjaciele z dzieciństwa tez grają. A że maja wsparcie w osobie Profesora Filutka…


W Stumilowym Lesie

Co to znaczy „parada”

Mój wnuk Krzyś to bardzo rozgarnięty chłopiec. Kilka miesięcy temu wpadł do mnie gdy grałem z Profesorem Tutką w brydża. Odwiedzili nas właśnie nieźli brydżyści- Omar Sharif i profesor Higgins. Krzyś trochę kibicował, a potem poprosił o kilka lekcji, które z radością mu udzieliłem. Zaczął uczyć swoich przyjaciół w Stumilowym Lesie. Okazało się że w lesie już mają Mistrza Nad Mistrze w osobie Sowy Przemądrzałej. I tak nauka gry w brydża poszła w Stumilowym Lesie pełną parą. Krzyś przychodził do mnie po nauki sam, bo Sowa będąc Bardzo Zajętą i Ważną Osobą nie miała czasu. Zresztą jako Mistrz Zagajnika i Okolic to ona uczyła innych.
Postanowiłem któregoś dnia odwiedzić Stumilowy Las, by w przebraniu Muchomorka obejrzeć co też umieją przyjaciele Krzysia.
Trafiłem na następujące rozdanie:
Podany jest oczywiście cały rozkład . Niezbyt interesujący. Ja wolę rozkładówki z innych pism.
Kłapouchy na N wiedział, że z siemiokartem może otworzyć 3 pik, ale mamrocząc: „i tak nic mi się uda i atu nie podzieli”- otworzył Multi: 2 karo.
Kubuś Puchatek dokładnie policzył punkty, paluszkiem umazanym conieco w miodzie, przypomniał sobie „Trendy i Wybryki Nowoczesnej Licytacji” autorstwa Sowy i skontrował.
Sowa powiedziała 2 pik, a Prosiaczek, rad że nie wystawiają go na żadną ciężką próbę, spasował.
Kłapouchy zadumał się- „Sowa chce grac 3 kier jeśli mam kiery, a ja wnoszę jej w posagu siódmego pika i króla kier”- kombinował. „Ewentualny impas powinien też iść, bo punkty ma raczej Puchatek”.
-Wrrrrrauauauau!!- zaryczał mu nagle nad uchem Tygrysek, którego zaczynał już męczyć przydługi namysł Kłapouchego.
-Co tam robisz, Kłapouszku?- spytał z troską Krzyś pomagając Kłapouchemu wydostać się spod stołu.
I tak będzie na mnie, ale niech Sowa pokaże swą rozgrywkę- zamruczał Kłapouchy niepewnie siadając z powrotem na stołku i desperacko dołożył końcówkę: 4 pik!!
Sowa Przemądrzała, jak to miała we zwyczaju, pokręciła zrazu głową nad beznadziejną licytacją partnera. Treflowy wist jej nie zmartwił, … tutaj podana jest błyskotliwa rozgrywka Sowy która spowodowała że wygrała – wydawałoby się – nie do wygrania, kontrakt.
Prosiaczek pomyślał ze smutkiem, że jak się jest Bardzo Małym Zwierzątkiem, to nie bierze się nawet dwóch pewnych lew atutowych
Oto co można poradzić na zły podział atutów! To co widziałeś, to jest właśnie parada, Puchatku, jeśli wiesz o czym mówię- dodała z wyższością.
Tak! -potwierdził po chwili zastanowienia Puchatek. Porada, to jak przychodzę do ciebie, by się dowiedzieć o pro-cośtam pogody, ty tłumaczysz mi przez godzinę a ja nic nie rozumiem.

A ja pomyślałem sobie że przyjaciół Krzysia ze Stumilowego Lasu czeka Wielka Przyszłość.


Profesor Filutek

sobota, 30 marca 2013

As Dur

Nie tylko Akademia.
Artykuły żyją własnym życiem. Niektóre inspirowane bieżącymi wydarzeniami. Ten oto powstał gdy żyłem eliminacjami do konkursu Chopinowskiego.

As Dur
Z numerem 34 wystąpi teraz reprezentantka Japonii Harakiri Elki...
Stefan przymknął oczy. Poranne przesłuchania kandydatów do Konkursu Chopinowskiego tchnęły nudą i publiczność, na równi z Jury, przysypiała. Ani poprzedni pianista Chińczyk Li Eki-Bebiko (ChLEB) ani Zwiewna Japonka Elki (ZJE) nie wzbudzili zbytnich emocji. Pewne nadzieje Stefan pokładał we Francuzie Ivre, ale- tu aż się uśmiechnął- wczoraj wieczorem to się działo! Naprzód Gruzin Suczkakwili przy brawurowym wykonaniu etiudy c-moll złamał sobie palec, na szczęście czuwał wesoły sanitariusz Zenek. Potem Grek Lubietenis za wykonanie mazurka w rytmie zorby dostał od publiczności gromkie brawa, a od sędziego Paduranu- czerwoną kartkę. Na szczęście Stefanowi udało się zmobilizować zwolenników zorby i szybka próba linczu uspokoiła niesfornego sędziego. Przy dźwiękach Nokturnu Des-dur zapadał w fotel coraz głębiej....
Monsieur, vous jouez du piano?
Otworzył oczy, przed nim stał Nerwowy Francuz Ivre (NFI)
Czy gram na fortepianie? – gram, ale nie lubię- odparł
A czemuż to?- zdziwił się NFI
Bo się karty ślizgają- zażartował
Nie szkodzi, jakoś sobie poradzimy, zapraszamy!
Stefan spojrzał na estradę- przy fortepianie siedzieli już ZJE oraz CHLEB, NFI zajął miejsce przy klawiaturze a Stefan- naprzeciwko. Konferansjer przyniósł pudełko z rozdaniem:
Tu podane jest rozdanie. Nie ma potrzeby by patrzeć na nie.
Stefan z NFI błyskawicznie doszli do 6ba, NFI po wyłożeniu dziadka kontynuował grę, tym razem na fortepianie a Stefan starał się skoncentrować. Para ZJE-CHLEB miała w swoim arsenale morderczą broń: otóż w odpowiedzi na wschodnioeuropejską superprodukcję pod nazwa NASZ System, stosowali WASZ System: Wschodnio-Azjatycki System Zrzutek.
Podany jest początek rozgrywki. Nie cytuję bo są inne, lepsze rozrywki.
Stefan, znakomity rachmistrz, policzył lewy i wyszło mu, że w końcówce do wygrania kontraktu potrzebny jest stojący impas trefl. Przy dźwiękach ballady As-dur zagrał Damę trefl
Oto i aktualnie pokazane kto co ma i dlaczego. Przejdźmy dalej, nic ciekawego.
Gdy CHLEB bez wahania dołożył blotkę, Stefan nieco zwątpił: nie kładzie króla- znaczy że go nie ma. Zdechnę ja i pchły moje- pomyślał- znikąd ratunku ni pomocy. W tle dźwięczała natrętnie ballada As-dur. Stefan się zastanowił: ten motyw jak tykanie zegara to proste- czas ucieka i kara czasowa blisko. Ale, ale, ballada As-dur?
As DUR...
AS DURNIU!! POŁÓŻ ASA!!
Stefan położył na stole asa trefl i zagrał ostatnie karo.
ZJE znała na wylot WASZ system i widząc kaskadowy przymus i beznadziejność sytuacji wyrzuciła kiera- może Stefan nie zauważy że ma fortę w ręku. Zauważył, więc po zagraniu trzynastego kiera bez słowa włożyła karty do pudełka.
Stefan spojrzał triumfalnie na jury- wszyscy trzymali tabliczki z cyfrą 6- notą maksymalną!

czwartek, 21 marca 2013

Akademia Magii i Czarów

Cd Brydżowej Akademii Pana Kleksa
Zmieniały się okoliczności. A oto co przytrafiło się w artykule drugim. Ten tez jak i wiele już następnych ukazał się w „organie” polskiego Związku brydża Sportowego ‘Świat Brydża’

Moi drodzy- zaczął Pan Kleks na porannym apelu- miło mi zakomunikować, że za względu na ostatnie znakomite brydżowe wyniki, nasza szkoła dostała dwa miejsca w Dorocznej Olimpiadzie Akademii Magii i Czarów (MagCzar). Myślę że zasłużenie, szczególnie po ostatnim sukcesie Mikołajka, który wygrał Magczarowy turniej na przekładane karty. Ostatnie turnieje i testy wykazały jednak, że zdecydowanie najlepsi są aktualnie Maksencjusz i Rufus i to oni będą reprezentować w turnieju indywidualnym na Magczariadzie naszą Akademię.
Powszechny aplauz potwierdził ten wybór. Rufus został tak właśnie nazwany przez niesłychany instynkt do wyszukiwania przebitek gdzie tylko możliwe. Rozważano wprawdzie inny pseudonim – Bitex, ale okazało się że gdzieś w dalekim kraju taki gracz już istnieje. Maksencjusz nazwany tak dzięki niebywałej skuteczności w grze na maxy, hołdował grze bezatutowej i dysponował nienaganną techniką.
Gdy siadano do ostatniej rundy, na prowadzeniu był Gargamel który bezbłędnie czytał rozkłady, choć złośliwi mówili że nie bez pomocy krążącego po sali jak duch Klakiera. Tuż za plecami Gargamela plasował się Maksencjusz, dalej niespodziewanie krasnal Gapcio, Rufus i Harry Potter.
Ostatnie rozdanie, jak to zwykle bywa, było bardzo ciekawe:
Tu oczywiście diagram rozdania. Szlemik na oko nie do wygrania. Chyba ze gra Pani Ania.
Rufus na S i Harry Potter na N doszli do 6 kier, które to Gargamel z pozycji W- skontrował wyszczerzywszy w uśmiechu swój jedyny ząb, i zawistował w karo. Ponieważ stało się to w chwilę po tym jak wszędobylski Klakier usiadł koło ucha Gargamela, Rufus bezbłędnie ocenił, że posiada on wpadkę w ręku czyli całego mariaża atu.
Mistrz przebitek, któremu widmo porażki zajrzało w oczy postanowił odwlec chwilę egzekucji i zrobić to co umie najlepiej, czyli poprzebijać co się da. Wziął zatem lewę Waletem i przebił Damę karo. Zgrał jeszcze Akademię pikową i zastanowił się- co teraz? W stole pozostały jeszcze dwa Króle, czarny i czerwony, no to bierzmy się za nie! Naprzód ten czarny.
No dobra- wymruczał grając trefla z ręki i pokazując na trefle w dziadku- teraz TEN .…..
Diagram z aktualną pozycją. Nie-brydżystów to nie interesuje. Brydżyści jak będą chcieli to się dowiedzą.
Harry Potter posłusznie dołożył dziesiątkę.
Dostawszy niespodziewaną wizytę w stole, Rufus nie pokazał po sobie zaskoczenia. Oczywiście przebił Króla karo, zgrał Asa trefl, Damę przejął Królem i przebił Asa karo. Gdy Gargamel z nerwów wbił w stół swój jedyny kieł (który już od dawna nie zasługiwał na przymiotnik- biały), Rufus był już panem sytuacji i w końcówce
Oczywiście pokazana końcówka. Końcówki są różne, ja np. miałem kłopot z końcówką węża ogrodowego. Przeciekał.
zagrał waleta atu z ręki. Gargamel wyciągnąwszy wreszcie ząb ze stołu rzucił karty i kłócąc się z Klakierem opuszczał salę. Ale Cię kupił- drwił Klakier- nie umiesz włożyć waleta trefl?
Cóż za mistrzowskie zagranie z tym impasem dziesiątką!!- Harry Potter był zachwycony widząc czystego maxa. Jeśli dzięki Tobie zdobędę medal to proś o co tylko zechcesz, wspaniale wyszkolił was ten wasz Mistrz Kleks!
Tu miał rację, bowiem Maksencjusz swoim zwyczajem dopadł szlemika bezatutowego. Rozgrywka dla takiego technika nie była trudna, tym bardziej że na wiście był Gapcio bardzo rzetelnie zrzucający ilościówki. Obserwując je zatem zgrał swoje górne lewy, i doprowadził do identycznej końcówki, tyle że dla odmiany znalazł się w stole: Zagranie kiera wkoło było kwestią chwili i okazały vice-max zasilił jego konto.
Gdy na ceremonii rozdania medali okazało się, że zwycięzcą okazał się Maksencjusz przed Rufusem, brawom nie było końca. Niemniejszą owacje zgotowały smerfy Harry Potterowi, gdy okazało się, że o 0,1% wyprzedził on na finiszu Gargamela zdobywając upragniony brązowy medal.
Podczas przyjęcia gdzie miód i serwatka lały się strumieniami, Harry Potter dotrzymał obietnicy: podarował Rufusowi nowy model miotły i zaprosił na pierwszą lekcję latania.